Sens.... 19. sierpnia 2009 12:12:00

Umysł patrzący w wstecz szuka punktów zaczepienia,

tych miejsc w których czuł się bezpieczny,

widział sens swojego istnienia, widział powody dla których cierpi.

Dziś patrzy i się zastanawia, warto poświęcać się jednej pasji ?

Czy jedna pasja wystarczy na całe życie ?

Umysł myśli nad odpowiedzią. Co zrobić, gdzie jej szukać ?

Może lepiej nie szukać. Może żyć chwilą,

tracić się w niej bez pamięci lecz mieć na uwade jej ulotność ?

Może to jest jego nowa droga...

Cieszyć się, lecz nie przywiązywać i nie cierpieć stratą.

Czy tego właśnie mu teraz potrzeba ????

Cieszyć się chwilą, bez zobowiązań i przykazań.

Nirvana, jego nowa droga…




Komentarze (1)


R@phael 17. sierpnia 2009 15:23:00

Umysł płakał długo... myślał o utraconych nadziejach,

myślał o wszystkich planach które snuł latami.

Niestety plany te przepadły w świecie smutnej rzeczywistości.

Stanął nad taflą wody i spoglądając w nią z nadzieją ujrzał jedynie anioła ze spalonymi skrzydłami.

Ludzie go okaleczyli, chciał im oddać wszystko co miał, a oni go próbowali zabić.

Chciał być taki jak oni, delikatny, dobry kochający. Widział w ich oczach tyle radości i miłości.

A teraz stoi tu sam, brudny, zziębnięty. Nie czuł już do nich nic. Już ich nie kochał. Już ich nie pragnął.

Chciał żeby odeszli i go zostawili. On przetrwa, jak zawsze.

Patrząc w lustro wody szuka siebie. Szuka tego co ukrywał w środku.

Czemu dał zasnąć aby żyć wraz z ludźmi. Dziś już nie chce, żeby to spało. Chce znów poczuć żar tysiąca słońc.

Nie chce być już twarzą którą nigdy nie był. Maską przybraną dla spokoju duszy. Budzi się. Wolno lecz konsekwentnie zrywa krępujące go kajdany.

Czuje wewnętrzny ogień, który go rozpala. Wie że wkrótce znów sięgnie po ognisty miecz którym 

będzie walczyć z całym światem.

Widzi płomienne znaki układające się w jego imię. A brzmi ono R@PHAEL....




Komentarze (0)


Koszmar nocy letniej 17. sierpnia 2009 14:58:00

Umysł splątany obudził się w środku nocy,

brakowało mu tchu, jęczał, kulił się i skowyczał.

Ogarnął go smutek nieskończony.

Niewypowiedziany ból przeszywał w każdej drobnej sekundzie istnienia.

Łkał i  płakał długo próbując pogodzić się ze smutną prawdą.

Łzy kapały na chłodną ziemię, w którą wtulił się przelękniony.

Jego świat rozpadał się na kawałki.

Nie było już ogrodów edenu, nie było tego ciepła które tuliło go do snu.

Teraz wśród ciemności, zimna i własnych krzyków rozpaczy błądził niczym po omacku poszukując nowej drogi.

Lecz nigdzie nie mógł jej odnaleźć.

Chciał umrzeć, wiedział że tego właśnie pragnie. Odejść na zawsze do krainy w której nie ma uczuć.

Nie chiał już czuć, nie chciał już nic widzieć, ani słyszeć.

Nie nie chciał już mieć przed sobą tym ponurych obrazów które go niszczyły z każdą chwilą.

Chciał przestać istnieć...

 

 




Komentarze (0)


zostałem sam 26. marca 2008 21:29:00

Zabiłem anioła którego przysięgałem strzec.

Przeszyłem myślami niczym sztyletami owiniętymi w jedwab.

Trzymałem w ramionach patrząc jak się wykrwawia.

Zostałem sam, kto mnie będzie bronił ? 




Komentarze (1)


... 26. marca 2008 14:00:00

I zrozumiałem jak wiele blędów popełniłem w tej krótkiej chwili...


Komentarze (0)


Róże w naszym świecie 20. marca 2008 12:22:00

Zawsze nierozłączni niczym ying-yang w odwiecznym splocie.

We własnym świecie wypełnionym tysiącami barw, dźwiękami muzyki i radosnym śmiechem.

Baśniowej krainie ukrytej głęboko w naszych umysłach.

Skrytej przed światem zewnętrznym, czasem tak nam nie przychylnym i nas nie rozumiejącym.

Dziś nie jest już tak cudownie jak kiedyś. Wciąż razem lecz coraz dalej od siebie.

Róże w naszym świecie szarzeją, więdną aż w końcu umierają.

Tak jak z wolna znika uśmiech z naszych twarzy.

Czas przemija, a nasze uczucie razem z nim...

 




Komentarze (0)


Skrzydła 18. marca 2008 11:51:00

Pamiętam jak przed laty ujrzałem ją po raz pierwszy.

Jedno spojrzenie... uśmiech... te kilka słów które mnie zauroczyły.

Staliśmy tam wtedy na mrozie oglądając fajerwerki. Nie była jedną z nas, wiedziałem o tym...

Nie była ani ani aniołem, ani demonem... była człowiekiem...

Zwykłym człowiekiem o radość silniejszej od mroku spowijającego me serce.

Zdjęła smutek z mych ramion i obdarowała energią swego ludzkiego życia.

Na plecach pozostały tylko blizny... Blizny które dziś bolą coraz mocniej.

Przypominają o sobie, o przeszłości którą odrzuciłem chcąc być z nią.

Gdzieś tam w głębi mnie znowu ożywa moje dawne "ja".

Łzy ciekną mi z oczu, lecz wiem że w miejscu tych blizn na plecach wkrótce znów pojawić się mogą czarne skrzydła... 




Komentarze (3)


Bezruch 18. marca 2008 11:32:00

Bezruch... to coś co mnie uśmierca... stworzenia ruchu żyją w wiecznym chaosie...

Splątane z życiem niczym w energicznym tańcu, w którym każda figura jest dziełem sama w sobie.

Każda chwil tak ulotna, sprzeczna z innymi, lecz za razem tak głęboko zapadająca w pamięć.

Cóż lepiej... żyć w harmonii udawanego niebytu, czy pozwolić się porwać wirowi emocji?

Rzucić na skały o krawędziach niczym ostrza, wbijających się głęboko w ciało raniąc i drąc je na strzępy... lecz żyć.... czuć... być...




Komentarze (1)


Bezkresna toń 18. marca 2008 09:52:00

Internet jest niczym ocean. Miliony ludzkich myśli odzwierciedlonych w cyfrowej postaci.

Każda z nich na wyciągnięcie reki...jednego kliknięcia...

 

 "Czego dzisiaj pragniesz się dowiedzieć?

Kogo poznać, o co zapytać ?"

Kliknij, ujrzyj.... uwierz lub nie.... kliknij, ujrzyj.... uwierz lub..... zapłacz...

Tyle dróg... tyle myśli..tyle różnych ...bytów.... kliknij, ujrzyj...uwierz... zniknij w bezkresnej toni...




Komentarze (0)


Narodziny 18. marca 2008 00:51:00

Narodziny... z krwi, kości.... z pyłu... smutku i radości....

Pokryty bliznami.... zbłąkany pomiędzy ciemnością a światłem...

Narodzony w społeczności sieci... wśród braci... sióstr.. wrogów i przyjaciół....

Szukając odpowiedzi... lecz nie znając nawet pytań...

Z wieloma drogami za mną lecz pustką przede mną.... 

 Tak się dzisiaj narodziłem...




Komentarze (0)



LINKI



marekkr | my-death | smagana-wiatrem | truelivestyle | i-want-die-in-dark | Mailing